Polecany post

Nowy rok, nowe ulotki, stare probleny - zbiórki itp

Witam Was serdecznie. Moi drodzy jak wiecie wydatki na leczenie nie maleją, a wręcz przeciwnie rosną... Od początku roku straciłam też jed...

niedziela, 20 marca 2022

alergia... alergia i wiosna ..

Dziś 20 marca i rozpoczęcie wiosny astronomiczne. Dziś około godziny 16 słońce przechodzi w tzw równonoc wiosenną  czyli wchodzi w znak Barana, ale dość tego kręcenia bo nie znam się na tym. Post jest o tym że jest wiosna, na którą czekam z utęsknieniem, bo może jeśli się ociepli to będę mogła częściej wyjść z domku. Czekam bo może mój ból się zmniejszy, poprawi samopoczucie.
W powietrzu wiosnę już od kilku ładnych dni czuć. Jednak od dwóch tygodni mam nasilone objawy alergii. Też. Że nawet kilka razy dziennie mam atak kaszlu astmatycznego. Po otwarciu okna i wietrzeniu mieszkania tracę, głos lub nasila się chrypka. Każde wyjście z domu (nawet wyrzucenie śmieci ) sprawia że pojawia się katar... Efekt taki że idzie upragniona wiosna a z nią zmiany. Może pomoże na jedno, jednak nasilają się inne objawy. 
Zastanawiam się czy tylko ja tak marudzę, wyszukuję preteksty by narzekać 🤔😢 może tak ale po mimo nasilonych objawach alergii i astmy i tak kocham wiosnę. Czekam na spacer do lasu czy żeby spędzić kilka godzin w parku czytając książkę... Jeśli dam radę myślałam kiedyś żeby zabrać jakiś obraz do malowania i pojechać malować do lasu... Ciekawe czy dam radę i czy nie zmienię zdania 😁 
Bo ostatnio po obrazach dla dzieci zamówionych, mam zamówiony obraz dla rodziców tych maluchów, jednak utknęłam od stycznia w połowie i nie mogę się zabrać, bo ciągle coś boli albo słabo z oczami widać że i odkładam. Muszę poćwiczyć i zmobilizować się do malowania. Aniu pamiętam o obrazie dla Was ale jak ręce drgają to nie chcę popsuć bo gdzieś na ile będą dobrane kolory, czy kształty. Jak rozruszam dłonie to wracam do pracy i kończę wasz zamek błyskawiczny na skalę. Dziękuję za wyrozumiałość.
A teraz wracam do tematu wiosny i alergii... Czy Wy również macie takie skrajne podejście do wiosny? Chcecie a jak przychodzi to próbujecie unikać kontaktu z nią... Jeśli się tak da ( bo ja chyba szukam pretekstów).. czekam na Wasze opinie. Dziś już kończę. Zapraszam do odwiedzania mojego bloga i komentowania. 
Ps. Mój kotek Karmelek korzysta z wiosny na trawniku przed moim oknem ☺️ 

niedziela, 6 marca 2022

1% okres rozliczeniowy

Witajcie Moi Mili. U mnie postęp choroby nie ułatwia codzienności. Zaniedbuję swoje blogi 😢 
Obecnie od stycznia do końca mamy okres rozliczeń podatku. Z powodu wielu zmian niestety odejdzie niewiele osób które bdobtej pory mogły się rozliczyć liczę na to że przyjdą nowe osoby które właśnie w ten sposób będą mogły mnie wspierać. 
Mam też nadzieję że jak zacznie robić się cieplej na zewnątrz to mój organizm odrobinę odpuści co pozwoli na to bym częściej mogła pisać. Opiszę wtedy zaległości bo nazbierało się tego całkiem sporo. Zapraszam do śledzenia i odwiedzania mojego bloga. Dziękuję każdemu za wsparcie, dobre słowo czy to w komentarzach czy prze telefon lub osobiście. Życzę każdemu zdrówka. I dziś uciekam, bo już wzmaga się ból. 

sobota, 31 lipca 2021

Witam Was serdecznie. 

Postanowiłam ponownie w skrócie ( w kilku słowach, bo na więcej brak siły) opisać co się dzieje... Od listopada prawie nie wychodzę z domu, a tym bardziej samodzielnie, gdyż ból, obrzęki, zmęczenie nie pozwalają, robiłam badania i są jakieś stany zapalne, bo i ob i crp mocno podwyższone. Otrzymałam skierowanie do szpitala na cito. Pojawiła się nadzieja że jak wyjaśni się co mi jest to będzie łatwiej z  tym walczyć. Efekt jest taki, że przez covid, pandemię już 4 krotnie przekładano mi przyjęcie do szpitala, ostatnio dwie godziny przed przyjęciem, następnie ktoś popełnił błąd i w maju usunięto moje skierowanie. Ponieważ w maju miałam pierwsze szczepienie pfizerem (bardzo się bałam reakcji anafilaktycznej lub innych powikłać, jednak covid jest bardziej groźny, zdecydowałam się zaszczepić), w połowie czerwca miałam drugą dawkę i pomimo tego że nawet lekarz zalecił dłuższą obserwację to czuję się dobrze wszystko przebiegło spokojnie, bez komplikacji (chociaż tu :) ), postanowiłam zająć się sprawą skierowania po pełnym szczepieniu, tak też uczyniłam. Po trudnych rozmowach ustalono mi nowy termin testu na covid i przyjęcia do szpitala (oczywiście trzymałam na tym, że to Oni pokręcili coś ze skierowaniem więc teraz powinni to sami załatwić (upór się udał). 2. 08.2021r mam testy na covid w szpitalu na Szaserów a następnego dnia planowane jest przyjęcie na oddział reumatologii tamtejszego szpitala. Mam ogromne oczekiwania co do tego szpitala. Liczę że podczas pobytu tam wyjaśni się sprawa mojej niemocy od listopada... i że znając przyczynę będzie można zadziałać, żebym mogła funkcjonować. Trzymajcie kciuki.

Dziś na tym kończę. Zapraszam do odwiedzania mojego bloga i komentowania...

wtorek, 27 kwietnia 2021

sukces czy porażka

Witam Was serdecznie. Dzisiejszy post będzie raczej krótką notatką. Chciałabym przedstawić moje osiągnięcie, a jednocześnie pokazuje jak z roku na rok, z miesiąca na miesiąc słabne. Czy dzisiejszy wyczyn traktować jako sukces czy porażkę. Postanowiłam rano że w dniu dzisiejszym przygotuje na obiad gołąbki ze szpinakiem i pieczarkami. Efekt taki że przygotowałam ale nie na obiad. Przez cały dzień przygotowałam farsz, kapustę i zwinelam 7 gołąbków... Całość ugotowałam i doprawiamy sos pomidorowy o godzinie 21. 
Jak to traktować. Sukces czy porażka, bo jednak udało się ale ilość i czas i to w jak się obecnie czuję zmęczona. Brak siły. Więc porażka bo nie obiad chyba że na jutro, ale jednak zrobiłam nie poddałam się. No cóż chyba nie będę próbowała oceniać w kategorii sukcesu i porażki bo może być i jednym i drugim zależy jak na to spojrzeć. 
Kończę be zmęczenie mega. Dobranoc

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Covid, pandemią, izolacja a depresja

Witam Was serdecznie. Postanowiłam że napiszę post, ponieważ myślę że może być więcej osób w podobnej sytuacji do mojej.
Sytuacja obecna jest dla mnie dosyć ciężka, nasiliły się objawy depresji. Ale może rozpocznę od ostatniego mojego pobytu w CKR Konstancin Jeziorna czyli od 18.12.2019-01.2020
Do szpitala trafiłam z przyspieszonym terminem gdyż pierwotnie miałam rozpocząć turnus od stycznia. Był to trudny czas, gdyż miałam awarię wózka, byłam bardziej zależna od pomocy innych. Właśnie będąc w szpitalu po raz pierwszy usłyszałam o przypadku Covid w Chinach. Wydawało się to poważne. W szpitalu spędziłam  ponad 4 tygodnie. Był to czas w pewnej izolacji, gdyż nie wychodziłam po za teren szpitala.
Wychodząc ze szpitala odebrała mnie bliska osoba dzięki czemu mogłam pomyśleć o czymś przyjemnym i oglądałam mieszkanie które otrzymałam od miasta. Wymarzone, dostosowane do mojej niepełnosprawności. Wszystko po to żeby ułatwić mi funkcjonowanie. Następnie w lutym otrzymałam klucze a na początku marca ostatecznie się przeprowadziłam. Był to dodatkowo trudny czas ze względu na pierwszy locdaun.  Uznałam to za czas na urządzenie mieszkania bez pośpiechu mogłam coś robić. Od tamtego czasu wychodze z domu tylko w razie konieczności i to w rękawiczkach zmieniając je kilka razy w ciągu drogi i dwóch maseczkach i przyłbicy. Pełna ochrona bo przy moim obciążeniu organizmu chorobami obawiam się ciężkiego przebiegu covid. 
Przez wakacje wyjścia tylko na łono natury spacer. Jak najmniej kontaktu z innymi ludźmi. Od października mój stary wózek odmówił posłuszeństwa i zupełnie sama nie mogłam wyjść z domu. Weszła zupełna zależność. W grudniu przyszedł nowy wózek i w przeciągu miesiąca wyszłam dwa razy samodzielnie do apteki i na wizytę do lekarza ale tam już transportem MTON. Następnie wózek odesłany do producenta z wadami po miesiącu wózek wrócił na drugi dzień odesłany, po świętach wielkanocnych 7.04.2021r wózek wrócił, w najbliższą niedzielę po tym czasie wypróbowałam wózek decydując że może już pozostać taka wersja. Pojawiło się światełko w tunelu, że mogę wyjść... 
Od kilku miesięcy nasilone jest osłabienie organizmu, bóle, zawroty głowy itp. 
Postanowiłam że spróbuję więcej wychodzić  Chociażby na spacery  i... Chyba na samych postanowieniach się kończy.  Strach przed wirusem paraliżuje moje ruchy, a dodatkowo depresja nie pozwala wstać z łóżka, wiem że powinnam wziąć się za siebie, ale póki  co śpię... przepraszam bliskich i znajomych że nie odbieram telefonu, nie odpowiadam. Około 20godzin na dobę śpię do tego osłabienie organizmu, walka z bólem. Mam nadzieję że uda mi się szybko zaszczepić i pomoże mi to powrócić do normalności. Wiem że czas pandemi dla wielu osób jest trudny. Ja i  tak mam to szczęście i mogę liczyć na pomoc psychologa. 
Dziś na  tym już kończę i tak post powstawał kilka dni gdyż w trakcie pisania zasypialam. Mam jednak nadzieję że czytając nikt nie będzie spał ☺️
Zapraszam do odwiedzania bloga.