Polecany post

Nowy rok, nowe ulotki, stare probleny - zbiórki itp

Witam Was serdecznie. Moi drodzy jak wiecie wydatki na leczenie nie maleją, a wręcz przeciwnie rosną... Od początku roku straciłam też jed...

piątek, 27 stycznia 2017

Karta DiLO - nikt nic...

Dziś będzie bardzo krótki post o tym jak u nas traktuje się pacjentów onkologicznych. Od prawie miesiąca mam kartę DiLO przypomnijmy jest to tzw zielona karta onkologiczna uprawniająca do szybkiej diagnostyki. Dokładnie powinno to tak wyglądać, że od momenty kiedy lekarz pierwszego kontaktu wystawia mi taką kartę poprzez całą diagnostykę, czyli  wizyty u specjalistów i zlecanie badań na szybciej niż cito... i postawienie diagnozy powinno trwać do 9 tygodni. U mnie mija miesiąc jeżdżę od szpitala do szpitala, od placówki do placówki i nigdzie nie chcą mnie przyjąć w tak dużym mieście jak Warszawa mam z tym duże problemy. Ciągle słyszę że albo Oni nie zajmują się diagnostyką, albo nie zajmują się konkretnym rodzajem nowotworu, albo Ich zdaniem mam źle wystawione zlecenie... Jakiś koszmar... :(
Jak tak można traktować pacjenta? Czy Ktoś zdaje sobie sprawę jak ciężko jest do nich trafić, ruszyć się w taką pogodę, a tu ciągle coś. Nie wiem co dalej? Chyba muszę udać się do lekarza pierwszego kontaktu i opowiedzieć o wszystkim i jak mnie potraktowano. Może, Pani doktor coś mi doradzi, tylko chyba będę musiała poczekać, bo pani doktor miała zmieniać pracę, przychodnię, więc i ja zmieniam, bo przechodzę za Nią, dobrych lekarzy się nie zostawia. ale najpierw musi wykorzystać zaległy urlop. A ja no cóż będę musiała to przeczekać, nic nie przyspieszymy.
Jeśli macie jakieś pomysły zapraszam do komentowania.Zapraszam do odwiedzania mojego bloga, opowiadajcie  o nim znajomym :)
Zapraszam do odwiedzania czytania itd .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz